czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział II; I hate Christmas


~ * ~
Następny dzień nie zapowiadał się kolorowo. Trzaskając drzwiami opuściła dom, słysząc za sobą rozkaz taty, by wracała. "Chyba śni". Nie po tym, czego się od niego dowiedziała. Opatuliła się szalikiem i włożyła słuchawki do uszu. Idąc kopała w zlepki śniegu, rozładowując w ten sposób swoją złość. Obijała się o przechodniów i rzucała w ich kierunku mało szczere 'przepraszam'. Przeszła przez most i obrała kierunek na kawiarnie, by móc rozgrzać skostniałe dłonie i napić się ulubionej kawy. Ledwo przekroczyła próg kawiarni gdy dostrzegła Milana, pogrążonego w lekturze jakiejś książki i popijającego herbatę. Uśmiechnęła się do siebie i zajęła miejsce przed przyjacielem.
- Hej. - Milan zakrztusił się herbatą na dźwięku melodyjnego głosu Lii. Uśmiechnął się do dziewczyny i zamknął książkę, odkładając ją na bok.
- Hej, miło Cię widzieć.
- Mi Ciebie również. Co czytasz? - zapytała, biorąc do rąk książkę. - "Gerard Pique. Urodzony na Camp Nou". - Otworzyła książkę na pierwszej stronie i przeleciała wzrokiem treść. - nie wierzę, że jeszcze jej nie przeczytałeś. To była moja pierwsza książka, którą przeczytałam, gdy nauczyłam się płynnie czytać. - Milan spłonął rumieńcem i nerwowo się zaśmiał.
- Nie jestem fanatykiem książek. Postanowiłem ją jednak przeczytać, bo to tak głupio nie poczytać o własnym ojcu.
- Będę Ci to wypominać. - pokazała mu język i złożyła zamówienie kelnerce, która właśnie podeszła do stolika.
- Spokojnie, też coś na Ciebie znajdę. Jak już mówimy o moim tacie, to może zapytam co u wujka? - uśmiech, który gościł na jej ustach momentalnie zbladł. Spuściła wzrok i rozpięła kurtkę, kładąc ręce na stoliku.
- Pokłóciliśmy się.
- Można wiedzieć o co? - Lia zaczęła się bawić paznokciami ignorując pytanie. - jeśli nie chcesz mówić, to oczywiście zrozumiem.
- Nie.. tylko.. no bo u mnie się wiele zmieniło.
- Co się zmieniło? - spojrzał z troską w jej czekoladowe oczy, które w stu procentach odziedziczyła po Fabregasie. Widząc jej załzawione oczy, niepewnie złapał jej dłoń. - ej.. to ja, Milan. Twój przyjaciel. Mi możesz powiedzieć wszystko. - delikatnie się uśmiechnęła i ścisnęła jego dłoń.
- Znasz prawdziwą przyczynę, dla której tata zaczął grać dla United?
- Sytuacja finansowa Chelsea?
- Błąd. - Lia puściła dłoń przyjaciela i podziękowała kelnerce za kawę. Objęła kubek rękoma i wzięła głęboki wdech. - Moja.. wyrodna matka.. zdradziła tatę z jednym z piłkarzy. Przez rok go okłamywała, dlatego tata spakował siebie, mnie i przylecieliśmy do Manchesteru. - spojrzała na ciemne oczy Milana, badając jego reakcję.
- Nie wiedziałem.. przykro mi..tata nic nie wspominał..
- Nie miałeś prawa wiedzieć, tata nikomu nie powiedział o romansie matki. Jak ktokolwiek pytał, dlaczego nie ma z nim Danielli, to rozstali się, po prostu. Nikt nie dociekał dlaczego. - zacisnęła dłoń na uszku kubka i zrobiła mały łyk kawy.
- Przepraszam, że zapytam, ale.. o co pokłóciłaś się z tatą?
- Bo ta dziwka przyjeżdża na święta. - Milana zaskoczyły mocne słowa, które wypłynęły z jej ust. Skinął tylko głową i ponownie na nią spojrzał.
- Tata się cieszy?
- Jak głupi.. już chyba zapomniał jak go potraktowała, a później mnie.
- Ciebie?
- Po trzech latach od ich rozstania, zapomniała, że ma jeszcze jedną córkę. Od dziewięciu lat nie mam z nią kontaktu, a teraz nagle przyjeżdża. Nie zniosę jej widoku przy świątecznym stole.. teraz, to już w ogólnie nie mam powodów, by lubić ten Twój, jak to tam nazywasz? "Magiczny czas". - prychnęła pod nosem i ponownie zamoczyła usta w kawie.
- To spędź święta ze mną i moją rodziną, tak jak dawniej.
- Zniszczyłabym wam atmosferę. Przesiedzę wigilię na mieście. Nic nie stracę.
- Lia.. - Milan podniósł się na krześle i badawczo spoglądał w jej oczy. - w święta nikt nie powinien być sam.
- Milan, musisz zrozumieć, że te święta nic dla mnie nie znaczą. Zwykły czas w ciągu roku.
- Co jeszcze stało się w twoim życiu, że przestałaś wierzyć?
- Dorosłam, to się stało.
- Z tego się nie wyrasta.
- Trzy lata temu straciłam babcie, pół roku temu patrzyłam, jak moja przyjaciółka wiesza się na strychu swojego domu, niedawno zostawił mnie chłopak, który obiecywał spędzić ze mną resztę życia, moja matka przez całe życie miała mnie w dupie, a ty się pytasz, co się jeszcze stało w moim życiu.. ja się pytam. gdzie był Bóg, gdy Ci wszyscy ludzie postanowili odejść z mojego życia? - Z każdym kolejnym zdaniem jej głos stawał się donośniejszy, a w oczach gromadziły się łzy. Milan uważnie jej się przyglądał, przygryzając z bezradności wargi. - To by było na tyle. - wyszeptała zapinając kurtkę i dopijając kawę. Następnie nic nie mówiąc, opuściła kawiarnię, zostawiając Hiszpana samego. Czuł na sobie spojrzenia każdego obecnego w kawiarni. Dopił herbatę i położył banknot na stół, szybko się ubierając i wybiegając z ciepłego pomieszczenia. Starał się wzrokiem odszukać dziewczyny, jednak nigdzie jej nie było. Zaklną pod nosem i udał się w kierunku mieszkania.

~ * ~ 

Nie minęło dziesięć minut, gdy znalazła się pod domem. Ocierając łzy przekręciła klucz w zamku i niemal potknęła się o walizki w przedpokoju. Spojrzała na etykietkę z nazwiskiem i gdy odczytała "Semaan", z całej siły kopnęła w bordową walizkę. Ściągnęła słuchawki z uszu i usłyszała głos swojej rodzicielki. Po chwili stała już naprzeciw niej i szeroko się uśmiechała.
- Wesołych świąt córeczko! Jak ty wyrosłaś! - kobieta chciała ją przytulić, jednak ta stanowczo się odsunęła.
- Spierdalaj. - wyszeptała i minęła matkę, zamykając się na klucz w pokoju.

__________________________________________

No więc taki króciutki rozdział dzisiaj :) bardzo przepraszam czytelników, którzy nie za bardzo są przekonani do Boga i wgl. i rozumiem, że blog może się nie podobać ;3
Do końca jeszcze dwa rozdziały :) kolejny w niedzielę :)

8 komentarzy:

  1. Świetny! Mogłabym czytać Twoje blogi cały czas *-* już nie mogę sie doczekać niedzieli ;3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym powiedzieć, że coś tu nie pasi, nie jest zgrane... Ale nie da się :D Blog ciągnie się rewelacyjnie, jestem tego samego zdania co Lia, Boga nie ma :)
    Oczywiście musisz poinformować mnie o "3" bo musze wiedzieć co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Końcówka najlepsza! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nonono, ciekawie się zapowiada! Z niecierpliwością czekam na trójeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to co piszesz i jak piszesz <3 Czekam na 3 *-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaczynam się zastanawiać, czy kiedykolwiek przeczytam jakiegoś Twojego bloga, nie zachwycając się nim... świetny rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Lia wymiata w stosunku do matki (y)
    A Milan taki kochany, jejciu :))))
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń